Cywilizacja

warto przeczytać

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Artur Zawisza O stronnictwo wielkiego celu i obóz sprawy polskiej

O stronnictwo wielkiego celu i obóz sprawy polskiej

Jesień ubiegłego roku, kiedy świętowano dziesięciolecie Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, przypominała o godnej podziwu drodze przebytej przez ruch chrześcijańsko-narodowy uczestniczący w budowie Trzeciej Rzeczypospolitej. Wiosna tego roku, kiedy odbywają się zjazdy w nowych regionach stronnictwa przystosowanych do aktualnej siatki województw i odbędzie się zjazd krajowy, jest czasem stawiania pytań o przyszłość Zjednoczenia, o jego zadania i charakteru początków nowego wieku i nowego tysiąclecia.

 

 

Trzeba więc postarać się zarysować problemy stojące przed nami jako ruchem społecznym i stronnictwem politycznym. Trzeba zrozumieć istotę naszych czasów, odnaleźć nasze miejsce i wytyczyć nowy szlak. Nie możemy przecież ani bezwiednie dać się porwać prądom współczesności, które jakże często niosą w sobie wiry wciągające ku dnu bez ucieczki, ani zastygnąć w niemym geście protestu, który nie przynosi nadziei i nie kształtuje rozwiązań. Musimy natomiast czynnie uczestniczyć w procesach cywilizacyjnych, bacznie je obserwując i kształtując ich profil na sposób chrześcijański i narodowy. To zawsze trudna praca i często ciężka walka. Ale innej dobrej drogi nie ma.

Program i akcja
Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe trapione jest przez pewien paradoks. Z jednej strony określani jesteśmy często jako partia wyrazista i poprzez to rozpoznawalna w swoich zasadach i dążeniach (niektórzy stawiają nawet tezę, iż są tylko dwie partie świadome swej tożsamości: Unia Wolności i ZChN); z drugiej zaś strony jest czymś zawstydzającym i destrukcyjnym, że ostatni całościowy program Zjednoczenia został przyjęty na zjeździe krajowym w roku 1994, a dwa lata później zdołano jeszcze przyjąć obszerny, lecz siłą rzeczy cząstkowy program społeczno-gospodarczy. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że polityka Zjednoczenia przez prawie połowę swego istnienia to suma intuicyjnych odruchów, a nie realizacja założonych zamierzeń. Oczywiście owe odruchy członków ZChN nie są przypadkowe i chaotyczne, ale nadal nie jest to spełnianie dalekosiężnej wizji przystającej do naszych ambicji i aspiracji.
Dlatego też szczególnie podziękować należy założycielowi naszego stronnictwa, który podczas przemówienia jubileuszowego w Sali Balowej Zamku Królewskiego zadał zgromadzonym i całemu Zjednoczeniu trzy proste a głębokie pytania: jaka demokracja? jaki kapitalizm? jaka Europa?, pytając w ten sposób o zagadnienia ustrojowe, o zagadnienia gospodarcze i węzłowy proces obecnego czasu, czyli integrację europejską. Naszą rzeczą jest odpowiadać na te pytania, co uczynimy dla siebie i dla Polaków. Jeżeli zaś rdzeniem odpowiedzi będzie naszkicowanie zasadniczych profili - demokracja chrześcijańska i narodowa, kapitalizm chrześcijański i narodowy, Europa chrześcijańska i narodowa, to wyłonią się bardzo ważne i interesujące perspektywy naszego przesłania programowego. Jest więc o czym myśleć i nad czym pracować.
Odrębnym problemem jest upowszechnianie przesłania programowego najpierw wśród członków stronnictwa, a później w szerokich gremiach społecznych. Pominę tymczasem sprawę odpowiedniej promocji informacji (public relations) o stronnictwie i jego programie, choć to z pewnością pięta achillesowa Zjednoczenia, a zwrócę uwagę na kwestie upowszechniania przesłania programowego wśród członków stronnictwa. Otóż można, niestety, mieć wrażenie, że często tym, co wspólne jest wyłącznie skrót nazwy Zjednoczenia i kilka prostych skojarzeń, podczas gdy substancja programowa stronnictwa jest więzią niezwykle wątłą, jeżeli w ogóle istniejącą. Ten stan rzeczy ma oczywiście swoje skutki: w konsekwencji to nie stronnictwo kształtuje swoich członków wedle zasad ideowych i myśli programowej, ale przypadkowe doświadczenia czy nawet zniekształcenia intelektualne są wnoszone w krwioobieg stronnictwa, które nie jest w stanie im przeciwdziałać, lecz raczej biernie im ulega. W ten sposób nie jesteśmy ruchem politycznym, ale federacją często poczciwych, a czasem niepoczciwych aktywistów ciągnących wóz Zjednoczenia w różnych kierunkach. Tylko wytężona praca zarówno nad profilem programowym, jak i jego pełnym przyswojeniem przez działaczy stronnictwa może zmienić ten smutny i szkodliwy stan rzeczy.

Charakter i morale
Do pracy politycznej trzeba silnego charakteru i wielkiej determinacji. Pytanie o determinację Zjednoczenia w realizacji założonego lub domniemanego programu staje w całej jasności, gdy ujrzymy zupełnie zasadnicze fakty odnoszące się do tego zagadnienia. I tak, podczas gdy ZChN jest za zachowaniem narodowego charakteru polskiego systemu bankowego i precyzował to stanowisko wielokrotnie i w różnych kontekstach, to jednak ten sam ZChN wspiera prace rządu, który krok po kroku realizuje dokładnie odwrotny scenariusz, a nawet głosami posłów ZChN uratowany zostaje minister Skarbu Państwa, który imiennie nadzoruje tę politykę. Podczas gdy ZChN traktuje kwestie integracji europejskiej śmiertelnie serio i ma szczegółowo zarysowane poglądy w sprawie pełnej ochrony, realizacji i rozwoju interesu narodowego, to jednak ten sam ZChN wspiera prace, od udziału w których notabene jest metodycznie i skutecznie odsuwany, a które pod wodzą liberalnych i kryptounijnych polityków i urzędników prowadzą wprost do uzależniania Rzeczypospolitej od ośrodków ponadnarodowych bez drogi odwrotu. Podczas gdy ZChN jest za przywróceniem i umocnieniem mądrościowego nauczania i tradycyjnego wychowania w szkołach publicznych i prywatnych, to jednak ten sam ZChN mimowolnie wspiera (kryjące się pod powłoką zapewne słusznej restrukturyzacji szkolnictwa) import i inwazję obcych duchowi chrześcijańskiemu, rozwiązaniom klasycznym i tradycji polskiej treści programowych i podręcznikowych akceptowanych obecnie przez urzędników MEN. Tych przykładów winno wystarczyć, aby w sposób uzasadniony zadać pytanie o stopień determinacji Zjednoczenia w konsekwentnej realizacji i mężnej obronie podstawowych postulatów zorganizowanego ruchu chrześcijańsko-narodowego oraz katolickiej i patriotycznej opinii publicznej.
Rozpatrując powyższe, trzeba zwrócić uwagę, że być może tym mniej determinacji, im mniej osobistej szlachetności i wewnętrznego piękna, do których winna dążyć dusza ludzka. W końcu cała polityka odbywa się dla dobra człowieka żyjącego w rozmaitych społecznościach, więc może być ona dobrze prowadzona tylko przez dobrych ludzi budujących dobre społeczności. Musimy pytać samych siebie, czy nadal chcemy i umiemy być znakiem sprzeciwu i czy pamiętamy, że nie z tego świata jest królestwo. Na marginesie warto dodać, że należy cieszyć się z docenienia i uwypuklenia wątku narodowego w naszej działalności ostatnich kilku lat, ale z pewną dozą goryczy można przypuszczać, że w niektórych przypadkach motywacja tego może być mniej podniosła niż chcielibyśmy - może mianowicie mieć miejsce po prostu wygodne zrzucenie balastu zobowiązań duchowych i moralnych na rzecz łatwej retoryki narodowej.
Dlatego też musimy pamiętać, że jedyna prawica jaka ma tyleż głęboki sens, co długofalowe szansę powodzenia, to prawica kulturowa i cywilizacyjna. Prawica, która podejmie bój na polu kultury i cywilizacji, bo to jest właściwe podłoże procesów politycznych. Nasze stronnictwo jako pierwsze musi sobie z tego zdawać sprawę, bo właśnie do tego jest powołane. Tak zresztą definiował zadanie ruchu chrześcijańsko-narodowego w Trzeciej Rzeczypospolitej nasz przyjaciel i autorytet śp. Wojciech Wasiutyński. Tym czasem można odnieść przykre wrażenie po dziesięciu latach istnienia i działalności stronnictwa, że to nie my ewangelizowaliśmy politykę, ale polityka demoralizowała nas. Jakże często obserwujemy, że autorami czynów zawstydzających są po prostu członkowie stronnictwa. Osobiście byłem zaszokowany, gdy okazało się, że ZChN-owski wiceprezydent Warszawy (mało kto wie, że w stolicy Polski jest wiceprezydent z ZChN) dopuścił do wystawienia w jednym z podległych mu teatrów miejskich obrazoburczego i skrajnie wulgarnego przedstawienia "Shopping and Fucking", tyle że pod warunkiem zmiany tytułu, do czego i tak nie doszło. Ten sam wiceprezydent chętnie uczestniczył w pseudozabawie sylwestrowej pod Grobem Nieznanego Żołnierza, przeciw zorganizowaniu której, głośno protestowała patriotyczna Warszawa i Polska. Przypomnę, że umiarkowany republikanin burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani obcinał dotacje komunalne dla obrazoburczych muzeów, a o losie byłego premiera Turcji profesora Necmettina Erbakana, przywódcy religijnych partii politycznych systematycznie rozwiązywanych przez działające pod naciskiem masonerii sądy, a w końcu osobiście skazanego na zakaz działalności publicznej za nawoływanie do waśni religijnych, nie będę się szerzej rozpisywał. Czy politycy i działacze Zjednoczenia umieliby wyobrazić sobie samych siebie w takiej sytuacji i z takim hartem ducha, jaki wykazuje były premier Turcji profesor Necmettin Erbakan?

Idee i polityka
Ruch chrześcijańsko-narodowy nie jest ruchem ideologicznym, ale wspólnotą odczytywania prawa naturalnego i aplikowania go do konkretnych okoliczności czasu i miejsca. Jesteśmy więc chrześcijańscy, bo prawo naturalne, jakkolwiek możliwe do odczytania przez rozum ludzki, zakorzenione jest w prawie Bożym, które znamy z Objawienia; jesteśmy też narodowi, bo wskazania prawa naturalnego aplikujemy we wspólnocie narodowej Polaków budujących swoje państwo. Tymczasem polityka nowożytna przeżarta jest ideologiami, a więc systemami myślowymi, gdzie z reguły z nieprawdziwych przesłanek wyprowadza się fałszywe wnioski, a wszystko to w celu manipulowania rzeczywistością społeczną. Trzema podstawowymi ideologiami politycznymi są (od najmniej do najbardziej szkodliwych): liberalizm, socjalizm i komunizm. Otóż ruch chrześcijańsko-narodowy winien pamiętać, że ziarna prawdy mogą być ukryte w każdej z nich (co do socjalizmu przypominał o tym nawet Karol Wojtyła), ale każda z nich całościowo jest błędna i szkodliwa. Nie może też istnieć wewnętrznie spójny komunizm chrześcijański, socjalizm chrześcijański czy wreszcie liberalizm chrześcijański. Dlatego też musimy być czujni i ostrożni - chociaż sami jesteśmy intelektualnie i moralnie niedoskonali czy wręcz słabi, to jednak nie możemy ulegać podszeptom ideologów. Tymczasem wirusy liberalizmu i socjalizmu opanowały znaczącą część prawicy na świecie, w Europie i w kraju. W Akcji Wyborczej Solidarność wirus socjalizmu dotyka prawie wszystkich oprócz Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, a za to wirus liberalizmu zagnieździł się najbardziej właśnie w SKL, nie pomijając jednak chadeków z Ruchu Społecznego AWS i PPChD. Dlatego też nie przystaniemy na budowę jednej partii AWS, gdyż wówczas wirusy zniszczyłyby organizm Zjednoczenia. Już teraz mamy z nimi kłopoty, ale suwerenność organizacyjna jest częściową barierą immunologiczną pomagającą chronić nasz wątły organizm. Naszą rzeczą jest budować obóz sprawy polskiej, a więc gromadzić w stronnictwie i instytucjach współpracujących z nim mądrych i dobrych Polaków, którzy będą określać i realizować główne cele polskie. Nie wyrzekamy się zasłużonej i częstokroć skutecznej formuły współpracy prawicy w ramach bloku wyborczego i politycznego AWS, a nawet pragniemy wzmocnienia struktury AWS, ale nie rezygnujemy z budowy obozu sprawy polskiej, który jest naszą właściwą Ojczyzną, Jeżeli nasze idee mają przybrać kształt w naszej polityce, musimy budować wokół Zjednoczenia obóz sprawy polskiej, który powiedzie Polaków w dwudziestym pierwszym wieku i trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa.

 

Baza wiedzy

Drzewka bonsai i inne.