Czy nastąpi przełom w zwalczaniu przestępczości w Polsce? Po raz pierwszy w parlamentarnej debacie na temat zaproponowanej przez Rząd Nowelizacji Kodeksu karnego w dniu 14 lutego wszystkie kluby parlamentarne opowiedziały się za zaostrzeniem prawa karnego, jego wykonywania, a także za uproszczeniem postępowania karnego. Nowość tej debaty polegała przede wszystkim na tym, że te ugrupowania, które od 1989 r. natarczywie opowiadały się za łagodzeniem kar i liberalizacją polityki karnej zmieniły front i stały się obok rządu także heroldem zaostrzenia polityki karnej. Zasadnicza zmiana dotyczy stanowiska SLD, Unii Wolności, a także PSL-u, czyli tych ugrupowań, które u schyłku poprzedniej kadencji uchwaliły nowe Kodeksy karne łagodzące kary za wiele kategorii przestępstw.
Czy te ugrupowania rzeczywiście zmieniły swe poglądy, czy raczej zbliżające się wybory skłaniają je do bardziej realistycznej oceny polityki karnej. Wydaje się jednak, że zasadniczym motywem jest motyw wyborczy, ale to także oznacza, iż ta zaostrzająca sankcje karne nowelizacja prawa karnego ma szansę uchwalenia przed wrześniowymi wyborami.
Koncepcja prawa i polityki karnej to przedmiot zasadniczego sporu ideowego pomiędzy prawicą i lewicą, nie tylko w Polsce, ale także w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Zasadnicza różnica tkwi w koncepcji światopoglądowej obu tych nurtów. Prawica uznaje, że w ostateczności to każdy człowiek jest odpowiedzialny za własne czyny, a zatem w pełni ponosi odpowiedzialność za dokonane przestępstwo, a zatem kara musi być adekwatna do popełnionego czynu i winna być zadośćuczynieniem za popełnione zło. Stąd też skłonność w prawicowej koncepcji prawa do ostrego karania przestępstw. Prawica uważa, że są zbrodnie, za które tylko kara śmierci jest karą sprawiedliwą, a kary więzienia winny być dotkliwe i dostatecznie długie. Prawica generalnie nie wierzy w zasadniczą poprawę przestępców i dlatego stosowana kara powinna być wyrazem przywrócenia sprawiedliwości naruszonej przez przestępstwo.
Zupełnie inne jest stanowisko środowisk lewicowo-liberalnych. U podstaw ich koncepcji leży przekonanie - będące pogłosem ideologii marksistowskiej o zdeterminowaniu postaw społecznych przez tzw. “stosunki społeczne" - że zachowania przestępcze są efektem w istotnym zakresie uwarunkowań społecznych. Konsekwencją takiego stanowiska jest zupełnie inna koncepcja kary. W przeciwieństwie do prawicy kara ma nie być sprawiedliwym zadośćuczynieniem za popełnione zło, ale szansą poprawy przestępcy. Istotą lewicowej koncepcji jest możliwość resocjalizacji przestępcy. Ta naiwna wiara leży u podstaw całej koncepcji polityki karnej lewicy. Przede wszystkim jej pierwszym założeniem są niskie kary. Stąd też Kodeksy karne uchwalone w poprzedniej kadencji Sejmu łagodziły kary. Następnym założeniem jest złagodzenie rygorów wykonywania kary. A więc mamy do czynienia z tendencją do poprawy warunków siedzenia w więzieniach, możliwość częstych przepustek poza więzienie, możliwość korzystania z siłowni, telewizji w celach, wygodne warunki w celach. A zatem zupełne przeciwieństwo do prawicowej koncepcji wskazującej na konieczność dolegliwości w wykonywaniu kary więzienia. Lewicowo-liberalna koncepcja nacisk kładzie na prawa więźnia, jako ukonkretnioną formę praw człowieka. Prawica zaś traktuje więźnia jako tego, który pogwałcił porządek publiczny, a zatem nie prawa więźnia, ale tylko dolegliwość kary może być sprawiedliwym zadośćuczynieniem za popełnione zło.
Lewicowo-liberalna interpretacja praw człowieka prowadzi do takich absurdów jak uchwalona przez Sejm poprzedniej kadencji ustawa zezwalająca na posiadanie tzw. “niewielkich ilości" narkotyków, co uniemożliwiło policji zwalczanie plagi narkomanii w szkołach. Tak rozumiana koncepcja “praw człowieka" wskazuje na “prawa", które godzą w porządek publiczny. Nic też dziwnego, że Sejm obecnej kadencji zmienił tę ustawę i przywrócił karalność posiadania i handlu narkotykami. Jedynie zbliżające się wybory prezydenckie spowodowały, że Aleksander Kwaśniewski tę ustawę podpisał.
W ciągu ostatnich lat w Polsce dominowała lewicowo-liberalna koncepcja polityki karnej. Pomimo, że liczba przestępstw rosła rocznie o ok. 10% do 20% to liczba więźniów do ostatnich czasów nie zwiększała się. Efektem był wzrost poczucia bezkarności w świecie przestępczym i wzrost przestępstw. W obecnej kadencji Sejmu, do momentu wyjścia Unii Wolności z rządu, nie można było w rządzie przeforsować nowelizacji prawa karnego z powodu zajmowania przez Unię Wolności stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości. Wraz z odejściem Unii Wolności z rządu i objęciem funkcji ministra sprawiedliwości przez Lecha Kaczyńskiego, prace nad zaostrzeniem prawa karnego ruszyły z miejsca. Oczywiście skuteczna walka z przestępczością nie może ograniczać się tylko do zaostrzenia prawa karnego, ale jego zmiana jest koniecznym elementem skutecznej polityki zwalczania przestępczości. Nowy bardziej represyjny Kodeks karny da znacznie skuteczniejsze narzędzia wymiarowi sprawiedliwości w zwalczaniu przestępczości.
Paradoksem jest, że świadomość zasadniczych różnic pomiędzy prawicową i lewicową koncepcją polityki karnej zupełnie nie funkcjonuje w świadomości społecznej! Jest to efekt działania telewizji opanowanej przez działaczy SLD, którzy dbają o to, aby społeczeństwo nie rozróżniało w tej kwestii stanowiska prawicy i lewicy. Większość społeczeństwa w zakresie polityki karnej ma poglądy prawicowe, ale nie zdaje sobie sprawy, które ugrupowanie reprezentuje jego poglądy w tej sprawie w Sejmie.
Zbliżające się wybory dają szansę, że w obawie przed utratą głosów wyborczych także ugrupowania lewicowe poprą prawicową nowelizację prawa karnego.


