Cywilizacja

warto przeczytać

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Marian Piłka Tego nikomu nie obiecywali

Tego nikomu nie obiecywali

Mija pół roku rządów Leszka Millera. To czas pierwszych podsumowań, przedwyborczych obietnic i ich realizacji. Jeszcze wszyscy pamiętamy zapowiedzi, że będzie lepiej, mądrzej, sprawniej, że będzie normalnie, będzie więcej pracy, bezpieczniej, lepiej. Czego SLD nie obiecywał, każdej grupie społecznej, to już trudno dziś zliczyć.

 

 

I wielu w to uwierzyło, wielu nauczycieli uwierzyło w podwyżki pensji, zaś bezrobotni, że dostaną pracę, rolnicy, że będą mieli wyższe ceny za żywność, chorzy zaś w tańsze leki i sprawniejszą opiekę, lekarstwa itd. itd.
To co najbardziej dziś zdumiewa, to że SLD realizuje program, którego nikomu nie obiecywał. Nie obiecywał przecież młodym rodzinom skrócenia urlopów macierzyńskich, likwidacji zasiłków porodowych i ograniczenia zasiłków rodzinnych. Bezrobotnym nie obiecywali przecież ograniczenia zasiłków dla bezrobotnych i wzrostu bezrobocia. Pracownikom nie obiecywano obniżenia zasiłków chorobowych. Nauczycielom odłożenia przyznanych już podwyżek pensji. Nie obiecywali opodatkowania wkładów oszczędnościowych, zamrożenia progów podatkowych i płac budżetówki. Nie obiecywali trzykrotnego podniesienia podatku VAT na materiały i usługi budowlane. Nie obiecywali zapowiedzianego przez ministra zdrowia oszczędności na refundacji leków, ani przerzucenia kosztów leczenia ofiar wypadków na ubezpieczenia właścicieli samochodów. Nie obiecywali wprowadzenia akcyzy na prąd elektryczny. Nie obiecywali kapitulacyjnej polityki integracyjnej, czego efektem jest propozycja tylko 1/4 dopłaty do rolnika, tego co otrzymują rolnicy zachodnioeuropejscy. Nie obiecywali czystki w urzędach publicznych i osadzanie na stanowiskach urzędniczych tylko swoich towarzyszy. Nie obiecywali emerytom, że ograniczą możliwości dorobienia do przecież i tak niskich emerytur. Dziś program rządu Millera w czystej postaci przypomina program Leszka Balcerowicza.
To dopiero początek tego co zaczęli realizować. Dziś tłumaczą, że nie zdawali sobie sprawy z sytuacji, z finansów publicznych, że to jest skutek dziury budżetowej. I rzeczywiście, jest dziura budżetowa, bo od wielu lat nasze państwo więcej wydaje niż zbiera z podatków i innych dochodów. Ale w każdym normalnym kraju, polityk czy partia polityczna, które aspiruje do rządzenia krajem i stwierdzi, że nie orientuje się w sytuacji finansowej naraziłaby się tylko na kpiny i drwiny. Bowiem jak mówić o kompetencji, profesjonalizmie i przygotowaniu do sprawowania władzy, gdy się mówi bez żenady, że nie wie się w jakiej sytuacji znajduje się kraj. I oczywiście SLD kłamie, gdy mówi, że nie wiedziała w jakiej sytuacji znajduje się budżet państwa. SLD głosowało przecież za reformą emerytalną, która część składki ZUS-owskiej przekazała funduszom emerytalnym, gdzie każdy ubezpieczony ma indywidualne konta. Ten brak trzeba było uzupełnić z budżetu państwa. W tym roku budżet państwa dopłaci do ZUS 27 miliardów złotych. Także w roku ubiegłym zaczęliśmy spłacać, raty długu gierkowskiego. W roku ubiegłym spłaciliśmy 1,6 miliarda dolarów plus całość długu brazylijskiego za pożyczone z NBP pieniądze. Z każdym rokiem raty spłat będą rosły aż osiągną apogeum w 2008 roku, kiedy spłacimy 6 miliardów dolarów tylko w ciągu jednego roku, zapłacimy za bezmyślność komunistów w latach 70-tych.
Ta dziura budżetowa, według poprzedniego rządu miała być częściowo załatana przez wprowadzenie podatku granicznego. Na podatek ten, acz niechętnie wyraziła zgodę Unia Europejska. Przyniósłby on w tym roku ok. 13 miliardów złotych, a w roku przyszłym 6-7 miliardów złotych.
Wystarczyłoby to i na podwyżki dla nauczycieli i na dłuższe urlopy macierzyńskie. Jednak w Millera koncepcji integracji na kolanach podatek graniczny nie zmieścił się.
To co najbardziej poraża to bezradność rządu wobec sytuacji gospodarczej i wobec bezrobocia. Dobry pomysł aby budownictwo było kołem zmechanizowanym gospodarki, niweczy zgodę na trzykrotną podwyżkę VAT na materiały i usługi budowlane. Zaś pomysł, aby ograniczeniem możliwości zarobkowania emerytów, aby stworzyć nowe miejsca pracy, poraża swą naiwnością.
Dziś poparcie dla towarzyszy z SLD gwałtownie spada. Miller wierzy, że po wejściu do Unii Europejskiej napłynie deszcz pieniędzy i poparcie dla jego partii powróci. Ale jeżeli w ciągu pół roku rząd Millera potrafił zniechęcić do siebie tak wiele grup społecznych, to czy tych unijnych pieniędzy wystarczy, by odwrócić spadkowe poparcie dla SLD.
I czy także SLD-owscy kandydaci na radnych, potraktują swój program podobnie jak wcześniej kandydaci na posłów i senatorów tej partii?

 

Baza wiedzy

Drzewka bonsai oraz informacje o pięknych ogrodach.