Od początku lat 80. w Kosowie panuje napięcie. Po rozpadzie Jugosławii Belgrad ogranicza autonomię prowincji do poziomu zagwarantowanego w konstytucji z 1963r, Albańczycy pragną niepodległości, a skoro ich żądania nie zostały spełnione, używają siły. Władze Jugosławii odpowiadają tym samym.
Zimą 1999 r. dochodzi do spotkania w Rambouillet. Przedstawione Miloszeviciowi do podpisu dokumenty zawierały dwa podstawowe punkty: wycofanie wojsk Jugosławii z Kosowa wraz ze zgodą na przeprowadzenie referendum niepodległościowego po trzech latach, oraz zgodę na faktyczną okupację Jugosławii. Rozdział 8, załącznik B Paragraf 8 projektu porozumienia stwierdzał: „Jednostki NATO, co obejmuje pojazdy, okręty, samoloty oraz wyposażenie, posiadać będą prawo do wolnego i nieograniczonego przemieszczania się i dostępu do całości terytorium Federacyjnej Republiki Jugosławii włączywszy przestrzeń powietrzną oraz wody terytorialne.”
W przeciwnym wypadku - naloty. Serbowie potraktowali to jako blef. Amerykanie liczyli na odrzucenie projektu porozumienia, na fiasko rozmów, (przyznali to nawet pośrednio w serialu dokumentalnym BBC, który pokazała TVP). Serbski charakter narodowy i ich zawierająca elementy nieprzemyślanej odwagi tradycja polityczna, kazała im odrzucić Rambouillet. Serbowie do dziś chwalą się tym, że nie zaakceptowali ultimatum Austro–Węgier w 1914r, i warunków Hitlera na jakich Królestwo Jugosławii przystąpiło do paktu antykominternowskiego w 1941 r. Nawet jeśli Miloszewicz podpisałby, to nie utrzymałby się przy władzy, zabiliby go właśni oficerowie, jak zrobili to z królem Aleksandrem Obrenowiczem w 1903 r. Warunków tych nie zaakceptowałby żaden przywódca kraju, były tak ciężkie, że musiały być odrzucone.
Czy Serbom dano wybór? Czy takim wyborem byłaby rezygnacja z suwerenności, okupacja przez wojska NATO, i prowadzenie polityki zorientowanej na zmianę stanowiska NATO w ciągu trzech lat do referendum, wygranie Francji i Włoch przeciwko USA, ujawnienie charakteru KLA, zmęczenie opinii publicznej przemocą w Kosowie, a w rezultacie łagodniejsze warunki np. podział Kosowa na kantony narodowościowe tak jak w Bośni–Hercegowinie?


