W trakcie bombardowań media były pełne wiadomości o tysiącach zamordowanych Albańczyków. Departament Stanu podał 19 kwietnia 1999 r., że 500.000 osób zaginęło i są podejrzenia, że zostali zabici. Już w maju William Cohen podał 100.000 zabitych, zaś 17 czerwca 1999 r. brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że w ponad 100 masakrach zabito 10.000 Albańczyków. Reporterzy donosili o setkach zwłok wrzucanych do szybów kopalnianych w Trepcy - niektórzy nawet czuli duszący odór rozkładających się ciał. Do zwyczajowych zwrotów używanych w relacjach należały: „masowe groby”, „Serbscy zbrodniarze”, „ludobójstwo”. Stworzono bardzo silny pozytywny ładunek emocji wobec nalotów NATO; urzędujący polski wiceminister obrony opublikował tekst pt. „Suwerenność zbrodniarzy”, Unia Wolności w uchwale stwierdziła, że każdy, kto bez względu na motywacje krytykuje naloty, popiera ludobójstwo. Tym samym do grona zbrodniarzy włączono papieża Jana Pawła II, który wypowiadał się przeciwko bombardowaniom. Daniel Olbrychski w otwartym liście do Nikity Michałkowa napisał: „Serbowie najpierw w Bośni, a potem w Kosowie dokonywali zbrodni ludobójstwa na skalę w Europie nieznaną nawet w czasach Hitlera”.
Po zawieszeniu broni, równolegle z wkraczającymi wojskami, do Kosowa wyprawiono ekipy kryminologów w celu dokonania ekshumacji i policzenia ofiar. Wyniki mówią o nieco ponad dwóch tysiącach osób, które spotkała gwałtowna śmierć, dokładnie ekshumowano 2108 zwłok. Dwa tysiące zabitych ludzi to oczywiście o dwa tysiące za dużo. Jednak, ile z tych osób to Albańczycy, a ile Serbowie, ile zostało zabitych przez jednostki armii jugosłowiańskiej, ile przez KLA, a ile przez bomby NATO?


