Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła jednoznacznie, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dyskryminowała katolickie Radio Maryja w procesie przyznawania częstotliwości. Z drugiej strony, lewicowo–liberalne stacje Radio Zet i Radio RMF, cieszyły się większymi względami członków Krajowej Rady.
Wydaje się, że z powyższej informacji można wyprowadzić bardzo ważne i daleko idące wnioski. Trudno podejrzewać NIK pod obecnym kierownictwem o przychylność dla katolickiej prawicy. Tenże NIK stwierdza, że co najmniej w pięciu przypadkach odmowa przyznania częstotliwości Radiu Maryja i przydzielenie ich innym nadawcom, była nieuzasadniona. Ponadto zwraca uwagę, że w latach 1995–1997 KRRiTV nie reagowała na nielegalne wykorzystywanie przez Radio Zet częstotliwości w Koszalinie, zarezerwowanych dla Radia Maryja oraz że służby techniczne Krajowej Rady występowały do ministra łączności o przygotowanie upoważnień do rozszerzenia koncesji Radiu Zet o osiem stacji, zanim jeszcze Krajowa Rada podjęła w tej sprawie decyzję. Reasumując, spośród 3 rozgłośni, które w 1994 roku otrzymały koncesję na nadawanie w całym kraju (zasięg min. 80% powierzchni), po pięciu latach radio RMF obejmowało swym zasięgiem 83, 4 %, radio Zet 75,5% a Radio Maryja zaledwie 62,7% („Rzeczpospolita”, 20 września 2000).
Radio Maryja jest jedyną ogólnopolską rozgłośnią katolicką. Zestawmy ten fakt z przekonaniem większości środowisk opiniotwórczych, że w Polsce Kościół posiada zbyt duże wpływy. Często spotyka się również pogląd, że Polsce zagraża klerykalizacja. Nie da się pogodzić tych opinii z przedstawionym dowodem oczywistej dyskryminacji w życiu publicznym jedynej katolickiej, religijnej rozgłośni radiowej.
Na przykładzie samofinansującej się rozgłośni radiowej można stwierdzić, że Kościół w Polsce nie tylko nie otrzymuje pomocy ze strony Państwa, ale wręcz napotyka na przeszkody. Zastanawiające, że w rzekomo rządzonym przez „kler” kraju, wiadomość o dyskryminowaniu radia katolickiego nie wywołała większego odzewu. Kiedy kilka lat temu Marek Jurek oświadczył, że katolicy w Polsce są dyskryminowani, został za to wyśmiany. Obecnie trudno byłoby wyśmiać oczywiste fakty, na dodatek stwierdzone przez prezesa NIK z SLD–owskiego nadania. Establishment lewicowo–liberalny przemilcza niewygodne fakty. A jeśli na dodatek sprawuje rzeczywisty „rząd dusz” w kraju - owego milczenia nie zagłuszy nawet najgłośniejszy okrzyk protestu.


